Archiwum
RSS
wtorek, 19 grudnia 2017

Kiedyś prowadziłem życie bardzo nieuporządkowane. Mówiąc wprost było ono jednym wielkim chaosem. Nie przypominało w żadnym stopniu egzystencji mojej teraz, ani ludzi, jakich miliony żyją w tym kraju. Miałem co prawda małe mieszkanie w jednym z warszawskich bloków, miałem stałą pracę - jako urzędnik w jednym z biur w centrum stolicy. Stała pensja, ale co to za życie? to nie było to czego w sumie pragnąłem. Siedzenie przy biurku to męka dla osoby kochającej sport. Miałem tez problemy - jak w sumie każdy z nas. Samotność, to jeden z najpoważniejszych z nich. Nie chciałem się przyznawać nawet przed samym sobą. Jednak brak celu, samotność i niemożność uprawiania sportu, coraz bardziej wpływały na to jak żyję, co robię i na co wydaję swoje pieniądze.

Zmiana zaczęła się niewinnie, bo w pracy urzędniczej poznałem swoją przyszłą żonę. Joanna nigdy nie stroniła od telewizji, zakupów a nawet telezakupów - jak to kobieta - te wszystkie cudowne garnki, sprzęty małego agd. Niby małe rzeczy - ale jak zapewniał sprzedawca miały odmienić los jego jak i milionów Polaków, którzy mieli nabyć te towary. Do tego wszystkiego oczywiście dochodziły różnego rodzaju sprzęty do uprawiania sportu.  i od tego się zaczęło. Ja sam dość wątłej postury, szczupły chłopak marzyłem zawsze, by świetnie wyglądać. Żeby nabrać masy mięśniowej i móc ćwiczyć. Na marzeniach się zwykle kończyło. Żadnego wysiłku nie podejmowałem, w celu osiągnięcia swoich celów. Wszystkie plany dostawały w łeb po tygodniu, do czasu poznania mojej żony.

Siły woli i charakteru starczało mi zaledwie na ułożenie planu treningowego, a i to nie zawsze. Dlatego te wszystkie zestawy do ćwiczeń, sprzęty - były tak kuszące, mówiły do nas poprzez reklamy w telewizji, że spalą tłuszcz, wyrzeźbią ciało - nic tylko kupować. To był początek naszej sportowej kariery. Założyliśmy z żoną salon fitness i zmieniliśmy swoje życie - dzięki produktom do ćwiczenia mięśni brzucha, kupionym w telewizji. Ach te telezakupy - od tego wszystko tak naprawdę się zaczęło. Cały mój świat i moje i moje szczęście. Teraz nie potrafię sobie już wyobrazić życia bez codziennych ćwiczeń. To stało się moim zdrowym nałogiem. Co miesiąc mamy z żoną wyznaczony limit, na rozrywki ale i na basen i sport, chodzi o limit czasu oczywiście. Zazwyczaj moje plany brały w łeb. Teraz jest zupełnie inaczej, szczęście się do mnie uśmiechnęło i pragnę się tym podzielić tutaj z całym światem.

09:43, tomeklait
Link Dodaj komentarz »